Nastolatek opublikował w sieci zdjęcie obu stron swojej karty kredytowej. Już po kilkunastu minutach okazało się, że ktoś zrobił zakupy na jego koszt!

Dr Edyta Bielak-Jomaa, generalny inspektor ochrony danych osobowych, przekonuje, że informacja raz umieszczona w sieci żyje własnym życiem. - Internet daje zaś poczucie anonimowości, co sprawia, że bardzo chętnie dzielimy się tam informacjami o sobie i innych. W dobie mediów społecznościowych publikowanie wiadomości jest bardzo łatwe, ale niestety, ich usunięcie - niemal niemożliwe - przyznaje dr Edyta Bielak-Jomaa.

Przeczytaj koniecznie: Niedziela bez handlowania w Polsce? Projekt utknął w Sejmie

Jak dodaje, publikując zdjęcia w internecie, musimy być w pełni świadomi tego, że gdy je raz udostępnimy, tracimy kontrolę nad późniejszym ich wykorzystywaniem. A to ważne, bo na podstawie zdjęcia można zdobyć wiele informacji o nas i wykorzystać je w różny, nie zawsze dla nas korzystny sposób. Wiele było przypadków, gdy ktoś opublikował na portalu społecznościowym fotografie z zagranicznych wakacji. Tym samym złodziejom przekazał informacje, że nie ma go w domu. Po powrocie zastał splądrowane mieszkanie.

Inna kwestia to zdjęcia dzieci. One nie sprzeciwią się decyzji rodziców. - Tymczasem dzieci już niebawem będą duże i niekoniecznie będą chciały widnieć w sieci jako roześmiane bobasy bez przednich zębów. Takie zdjęcie z przeszłości może być powodem drwin i żartów rówieśników w szkole. Znane są już tragiczne finały tego typu nierozważnego publikowania fotografii - zaznacza dr Edyta Bielak-Jomaa.

Są też inne zagrożenia związane z niewłaściwym wykorzystaniem zdjęć dzieci. To m.in. użycie ich wizerunku w negatywnym kontekście, modyfikacja zdjęcia i udostępnienie go w postaci mema, a w skrajnych przypadkach kradzież tożsamości lub pożywka dla osób o pedofilskich skłonnościach.

Mogą się pod nas podszyć i zaciągnąć kredyt
W ostatnim czasie modne stało się udostępnianie w sieci nowo wydanych dowodów osobistych, paszportów czy praw jazdy. Są też fotografie wystawionych mandatów, a nawet kart kredytowych z widocznym kodem zabezpieczającym!

Generalny inspektor ochrony danych osobowych przestrzega, by w żadnym wypadku tego nie robić. Ktoś może użyć naszej tożsamości np. do zaciągnięcia kredytu w naszym imieniu. Przekonał się o tym wspomniany nastolatek.

Z kodu kreskowego wyczytają nasze dane
Ostatnio powszechnym zjawiskiem jest też publikowanie w sieci zdjęć biletów i innych towarów oraz usług opatrzonych kodem kreskowym i oznaczanych hasztagiem #tickets.

Tymczasem kod kreskowy jest swego rodzaju identyfikatorem pozwalającym na szybkie otrzymanie potrzebnych danych. Zasada jego działania jest podobna do zastosowania numeru dowodu osobistego czy numeru PESEL. Posiadając kod kreskowy i mając dostęp do odpowiedniej bazy danych można otrzymać pełne dane osobowe właściciela kupionego towaru czy usługi.

INFO Z POLSKI - przegląd najciekawszych informacji ostatnich dni w kraju - 22 czerwca 2017.