Region
"To był obóz koncentracyjny dla zwierząt!" Pseudohodowla pod...

"To był obóz koncentracyjny dla zwierząt!" Pseudohodowla pod Włocławkiem [drastyczne zdjęcia]

Renata Kudeł

Aktualizacja:

Psy były trzymane w kurniku, w piętrowych klatkach. W takich warunkach czekały na nowy dom.

Psy były trzymane w kurniku, w piętrowych klatkach. W takich warunkach czekały na nowy dom. ©Pogotowie dla Zwierząt

Tak mówią o kolejnej „fabryce” zwierząt ich wybawiciele. Psy były trzymane w kurniku, w piętrowych klatkach. W takich warunkach czekały na nowy dom.
Psy były trzymane w kurniku, w piętrowych klatkach. W takich warunkach czekały na nowy dom.

Psy były trzymane w kurniku, w piętrowych klatkach. W takich warunkach czekały na nowy dom. ©Pogotowie dla Zwierząt

Właścicielka nieruchomości w gminie Fabianki w powiecie włocławskim prowadziła - tak się to oficjalnie nazywało - hodowlę psów i kotów. W niedużym budynku gospodarczym trzymała ponad 40 zwierząt.

- Nie wychodziły one na dwór, trzymane były w odchodach - mówi Grzegorz Bielawski, prezes ogólnopolskiego stowarzyszenia „Pogotowie dla zwierząt”. To za sprawą włocławskiej grupy „Kundelkowisko” do „Pogotowia...” dotarł sygnał o miejscu, gdzie jest prawdopodobnie prowadzona tak zwana hodowla rozrodowa.

13 zdjęć
Przejdź do galerii
Dramat zwierząt pod Włocławkiem! Kolejna pseudohodowla

Galeria dostępna tylko dla abonentów Expressu Bydgoskiego

Na terenie posesji pod Włocławkiem zlikwidowano hodowlę psów i kotów. Interwencja członków Pogotowia dla Zwierząt oraz policji trwała dwa dni. To, co

Dramat zwierząt pod Włocławkiem! Kolejna pseudohodowla [zdjęcia]

Link do głównego zdjęcia

©Pogotowie dla Zwierząt



Psia dola. Taki los spotkał także koty


Gdy Grzegorz Bielawski oraz włocławianki: Anna Protas-Stry-chalska i Katarzyna Górkiewicz, w asyście policji z posterunku w Fabiankach, wkroczyli na teren posesji, odkryli na jej tyłach prawdziwe piekło. - Mówi się „pieska dola”... tutaj okrutny los spotkał nie tylko psy - mówi pani Anna z „Kundelkowiska”. - I psy, i koty siedziały w ciemności, bo pomieszczenia z desek i betonu nie miały okien. Zasłonięto je płytami i zabito gwoździami.

W niewoli zdziczały, bały się ludzi, uciekały


- Trzymano tu głównie kundelki: dorosłe i szczeniaki - mówi Anna Protas-Strychalska. - Niektóre były w typie pinczera, szpica. Uwalnianie ich z niewoli sprawiało ogromną trudność, bo zdziczały i bardzo bały się człowieka. Musieliśmy wyrywać deska po desce, aby je powyciągać z zapełnionych odchodami zakamarków. Trwało to kilka godzin. Kilkanaście kotów zamkniętych było w ciemnej kotłowni. Chore, na wpół zdziczałe. Zarówno w przypadku kotów, jak i psów konieczna była jak najszybsza pomoc weterynaryjna. - Zawieźliśmy zwierzaki nocą do przychodni „Centrum Vet”, z którą współpracujemy - mówi pani Anna. Dla niektórych zwierząt pomoc przyszła jednak za późno. Znaleziono martwą, dorosłą suczkę, ciało było w początkowej fazie rozkładu. Będzie przeprowadzona sekcja zwłok, która pozwoli ustalić przyczynę śmierci.

- Dzięki „Centrum Vet” wszystkie zwierzaki przeszły ogólny przegląd oraz zostały oczipowane - mówi Anna Protas-Strychalska. - Wszystkie są zapchlone i zarobaczone, większość ma problemy z zębami, anemię i zapalenie jelit. Wszystkie psiaki z dłuższym włosem mają na sobie dosłownie skorupę z kołtunów.

Konrad Dawidowicz, lekarz weterynarii z przychodni „Centrum Vet” we Włocławku, przyznaje, że choć wcześniej stykał się z efektami złego traktowania zwierząt, nigdy nie w takiej skali. - Spectrum chorób, jakie stwierdziliśmy u zwierząt do nas przywiezionych podczas tej dramatycznej nocy, było bardzo szerokie - mówi. W najgorszym stanie były koty - dwa dosłownie umierające. Psy, wśród których były też zdrowe, karmiono w miarę dobrze, nie były wychudzone. Traktowano je przecież jako zwierzęta rozrodowe.

Zdaniem pani Anny, interwencja w gminie Fabianki okazała się udana dzięki dobrej woli wielu ludzi, także władz tej gminy, policji.

Historia lubi się, niestety, powtarzać


To kolejna już w naszym regionie „fabryka” zwierząt. - Właścicielka zwierząt była członkiem tego samego stowarzyszenia, któremu odebraliśmy w lutym tego roku 170 psów i kotów - mówi Grzegorz Bielawski. - To było w miejscowości Dobrcz pod Bydgoszczą.

Tymczasem prawie wszystkie psiaki z gminy Fabianki znalazły już domy tymczasowe. Tam są leczone i uczą się życia w przyjaznych warunkach. Podobnie jest z kotami. Ale do wyleczenia takiej skrzywdzonej psiej czy kociej duszy jest bardzo daleko.

Co gorsza, zdaniem Anny Protas-Strychalskiej, w rejonach Włocławka jest prawdziwe zagłębie takich „hodowli”.


Info z Polski 5.10.2017

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo