- Pół roku temu postanowiłem zmienić priorytety - mówi...

- Pół roku temu postanowiłem zmienić priorytety - mówi Krzysztof Herdzin [WYWIAD]

Magdalena Jasińska

Express Bydgoski

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Z Krzysztofem Herdzinem, bydgoszczaninem, pianistą, kompozytorem, aranżerem, producentem muzycznym, multiinstrumentalistą, rozmawia Magdalena Jasińska.
Krzysztof Herdzin

Krzysztof Herdzin ©Fot. Nadesłana

Siedzimy niedaleko miejsca, które jest dość ważne dla Ciebie, mam na myśli Twoje muzyczne początki...
[break]
Tak, w tym miejscu jeszcze nigdy nie siedziałem, bo zdradzę, że rozmawiamy, siedząc w fontannie Polskiego Radia PiK, a za nami są budynek szkoły muzycznej, fontanna Szwalbego, Filharmonia Pomorska i Akademia Muzyczna - cały ten teren, który jest ewenementem w skali światowej, gdzie wszystkie instytucje muzyczne są w jednym miejscu. To jest dla mnie bardzo ważne miejsce, tutaj dorastałem, chodziłem tutaj przez 19 lat do różnych szkół.

Przeszedłeś tu szczeble artystycznej edukacji, ale fascynacja jazzem przyszła, kiedy miałeś zaledwie kilkanaście lat...
Jazzem się zainteresowałem kiedy miałem 14 lat i jakoś tak się świetnie złożyło, że od razu mogłem grać w big-bandzie Pałacu Młodzieży, który prowadził Jerzy Rawicki. Tam poznałem świetne amerykańskie aranżacje, miałem możliwość grania ze znakomitymi kolegami w składzie, to było jak bym złapał Pana Boga za nogi.

A rodzice jak się zapatrywali na Twoje jazzowe wyskoki, sam byłeś niejako skazany na muzykę...
Jestem z muzycznego domu, moi rodzice są śpiewakami operowymi, no i tej innej muzyki niż operowa w moim domu było bardzo dużo. Rodzice lubili musicale, muzykę z lat 50., 60., pieśni neapolitańskie. No więc ta muzyka towarzyszyła mi od dziecka, a jak rodzice widzieli, że oprócz tego, co mam zadane, garnę się do innych rzeczy i spędzam wiele czasu przy instrumencie, bardzo się cieszyli. Kiedy zacząłem grać jazz, dostałem od nich bardzo prosty komunikat - „Jeżeli będziesz uważał, żeby to, co cię pasjonuje, nie przesłoniło dyscypliny szkolnej, to na wszystko ci pozwalamy”. Chociaż miałem w domu surową dyscyplinę. Mimo że mogłem pod koniec liceum wyjeżdżać na koncerty w pobliżu Bydgoszczy, moi rodzice mi na to nie pozwolili, uważając że środowisko jazzowe może być dla takiego młodzieńca niebezpieczne i dziś jestem im za to bardzo wdzięczny.

Twoja kariera jest oszałamiająca, ale na ten sukces musisz ciężko pracować...
Jest taki truizm, że jak ktoś jest utalentowany, to życie ma usłane różami. Zdarzają się takie przypadki, choć chyba nie odkryję Ameryki, mówiąc, że w większości przypadków talent jest jednym z elementów do osiągnięcia sukcesu, ale liczy się ciężka praca. Ja zawsze byłem bardzo pracowity i umiałem wybrać to, co jest dla mnie rzeczywiście ważne. Dlatego poszedłem na studia do Akademii Muzycznej w Bydgoszczy na fortepian klasyczny, mimo że wiedziałem, że pianistą klasycznym już nie będę. Chciałem poznawać dogłębnie możliwości fortepianu, czyli to, czego nie dałaby mi żadna uczelnia jazzowa. Przez to wykonywałem podwójną robotę, bo z jednej strony sam uczyłem się jazzu i studiowałem, grając na instrumencie. W pewnym momencie zafascynowałem się jeszcze aranżacją, orkiestracją, grą na różnych instrumentach, kompozycją i dyrygenturą. Ale nie żałuję i dziś czuję się szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, bo te wszystkie poznane rzeczy doprowadziły mnie do stanu dość dobrego balansu wewnętrznego.

40. już Ci stuknęła jakiś czas temu - czy zacząłeś walczyć ze swoim pracoholizmem?
Nie walczę, pogodziłem się.

Ale on może Ciebie zwalczyć.
W zeszłym roku miałem stan przedzawałowy, który mnie zaskoczył i trochę postawiło mnie to do pionu. Jednak pracując tyle, co ja i mając 44 lata, nie da się uniknąć takich niespodzianek, ale to jest moja decyzja i bez tej pracy czułbym się jak inwalida. Pół roku temu postanowiłem zmienić priorytety, staram się teraz wysypiać, przez lata miałem tendencję pracowania po nocach, picia straszliwych ilości kawy, niekiedy pomagania sobie alkoholem. Od pół roku udaje mi się odnajdywać na nowej płaszczyźnie, sprawiłem sobie kota, który pomaga mi w moim nowym rozkładzie dnia. Jak to mówił Mały Książę – jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś, poświęcam mu bardzo wiele czasu.

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Nie przegap

Wideo