Aktualności
Katalonia chce dialogu. Hiszpania stawia ultimatum i grozi...

Katalonia chce dialogu. Hiszpania stawia ultimatum i grozi odebraniem jej autonomii

Aleksandra Gersz AIP

Polska

Aktualizacja:

Polska

Premier Hiszpanii Mariano Rajoy w środę nie wykluczył, że uruchomi wobec Katalonii artykuł 155, który odbierze jej prawa autonomii. Jak stwierdził, chce on przywrócić w kraju stabilizację. Jednak kataloński rząd chce mediacji z Madytem, zanim – jak zapowiada – ogłosi niepodległość.
Katalonia chce dialogu. Hiszpania stawia ultimatum i grozi odebraniem jej autonomii

©AFP/EAST NEWS

Rajoy, który przemawiał w środę po posiedzeniu swojego rządu, zwrócił się lidera Katalonii Carlesa Puigdemonta, aby wprost powiedział czy ogłosił on niepodległość, czy też nie. Poprzedniego dnia Puigdemont i inny liderzy Katalonii podpisali bowiem akt, zwany „deklaracją przedstawicieli Katalonii”, w którym znajduje się zapis: „Z dniem dzisiejszym Katalonia odzyskuje pełną suwerenność”. Potem deklaracja została jednak na prośbę polityka zawieszona – Puigdemont powiedział bowiem, że najpierw chce podjąć dialog z Madrytem. Według Rajoya premier katalońskiego rządu „wywołał celowe zamieszanie”. Cytowany przez agencję AFP, rzecznik rządu w Barcelonie Jordi Turull, powiedział jednak, że deklaracja na razie jest „symbolicznym aktem, który jest zobowiązaniem do ogłoszenia niepodległości w przyszłości”. Aktu nie ogłosił kataloński parlament, a więc nie został on jeszcze wprowadzony w życie.

Czytaj także: Deklaracja niepodległości Katalonii podpisana i... zawieszona. Co zrobi rząd Hiszpanii? [ZDJĘCIA]

Mariano Rajoy powiedział w środę, że chce „jak najszybciej, jak to tylko możliwe” przywrócić w Katalonii „bezpieczeństwo i spokój” oraz „zakończyć całą sytuację”. - Ten mój apel – który poprzedza wszystkie kroki, które rząd może podjąć w ramach artykułu 155. naszej konstytucji – ma na celu zaoferowanie naszych obywatelom jasności i bezpieczeństwa, które wymaga sytuacja – powiedział hiszpański premier, żądając od Barcelony określenia swojego obecnego statusu. Wspomniany artykuł 155, który nigdy wcześniej nie został wykorzystany, zabiera hiszpańskiemu regionowi autonomiczne prawa, co oznacza, że Hiszpania przejęłaby całkowita władzę nad Katalonią. Według korespondentki BBC Katyi Adler Puigdemont ma na odpowiedź kilka dni, a przygotowania do uruchomienia artykułu już się rozpoczęły. Sam proces nie rozpocznie się jednak, dopóki kataloński rząd nie wyjawi swojego stanowiska. Zgodę na odebranie Katalonii statusu autonomii musi wcześniej wyrazić hiszpański senat.

Czytaj także: Mariano Rajoy: Deklaracja niepodległości Katalonii niczego nie zmieni

Jednak według Jordiego Pradesa, Katalończyka mieszkającego w Polsce, wtorkowa decyzja Carlesa Puigdemonta była słuszna. - Niektórzy ludzie są zdezorientowani wczorajszą przemową Puigdemonta (być może z powodu otoczki, jaką miało to wydarzenie) i dlatego tak wielu zaangażowanych zwolenników niepodległości czuło się zawiedzionych lub okłamanych. Jednak prawda jest taka: deklarację stworzono i podpisano, lecz zaraz potem ją zawieszono w oczekiwaniu na mediacje ze strony międzynarodowych graczy. Według mnie to jest to klasyczny polityczny ruch z rodzaju tych najsprytniejszych. To świetne posunięcie Puigdemonta: ocala ono ruch niepodległościowy, ale jednocześnie zostawia miejsce na pojednanie i zgodę – powiedział Katalończyk w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press.

Czytaj także: Dr Agnieszka Grzechynka: Katalończycy wiedzieli, że chcą niepodległości już od lat

Jordi Prades zauważył również, że obecna sytuacja związana z referendum i niepodległością zwraca uwagę świata na Katalonię. - Zwróciliśmy na siebie uwagę na świecie i wykorzystaliśmy tę pozycję, aby umieścić nasz mały kraj na mapie oraz aby pokazać nasze prawdziwe „ja” i nasze szczere pacyfistyczne intencje, a także aby zwrócić uwagę świata na działania Hiszpanii – powiedział. Z kolei sama Hiszpania jest teraz pod dużą presją, a wielu ludzi będzie miało oczy zwrócone na Madryt. - Hiszpański rząd musi rozegrać to bardzo ostrożnie, jeśli nie chce zniszczyć swojego publicznego wizerunku jeszcze bardziej. Dowodem na to, że to zadziałało jest fakt, że Rajoy początkowo zaplanował swoją przemowę na wczoraj na godzinę 21, ale przełożył to na dzisiaj na 12. Najprawdopodobniej Hiszpania krótkowzrocznie oczekiwała, że kataloński rząd zrobi jakiś radykalny ruch, ale to, co zrobił Puigdemont sprawiło, że wystąpienie, które przygotował na tę okazję Rajoy, okazało się nieaktualne – mówił AIP Prades.

Czytaj także: Katalonia chce ogłosić niepodległość. Do Barcelony wkroczy wojsko?

Pradesa nie dziwi także niechęć Hiszpanii do dialogu z Katalonią. - Niestety Hiszpania wciąż ma bardzo staroświeckie absolutystyczne podejście (nie zapominajmy, że hiszpańska partia rządząca została założona przez byłych ministrów Franco i nigdy wyraźnie nie potępiła przemocy, której dopuszczali się jej zwolennicy) i w tym duchu wciąż mówi „nie” dialogowi i międzynarodowej mediacji. Wciąż nas nie słucha, ale uparcie dopuszcza się przemocy i używa siły, co jest podpierane prawem, które powstało dawno temu w zupełnie innej (i już zupełnie nieaktualnej) sytuacji społecznej – stwierdził Katalończyk i dodał, że ma nadzieję, że „wszyscy zmądrzeją i nauczą się na własnych błędach”.

W referendum 1 października 90 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością Katalonii. Głos oddało 43 proc. uprawnionych Katalończyków. Podczas głosowania hiszpańska policja używała siły i dopuszczała się przemocy, co wywołało w Katalonii ostre protesty. Madryt twierdził bowiem, że referendum jest nielegalne i trzeba je powstrzymać.

Wicepremier Hiszpanii: Premier Katalonii nie wie, gdzie się znalazł, dokąd zmierza i z kim

RUPTLY/x-news

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Niewątpliwie, tym najstosowniejszym finałem, i znaczy dla rozbiorców Hiszpanii, byłoby i ten,

    jaki by nastąpił w hiszpańskim sądzie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Rozbiór administracyjno-terytorialny danego kraju, i co przez grupki lokalnych watażków w krawatach, jest po prostu anarchią i zaborem czyjeś własności. I rozbiór nie ma nic wspólnego z demokracją,...rozwiń całość

    Rozbiór administracyjno-terytorialny danego kraju, i co przez grupki lokalnych watażków w krawatach, jest po prostu anarchią i zaborem czyjeś własności. I rozbiór nie ma nic wspólnego z demokracją, jako taką. Pytanie: Gdzie są nasi wspaniali bruselscy myśliciele, Timmemans & Co., te jakieś weneckie komisje? Hiszpanię rozbierają na żywo i na części pierwiastkowe, a oni są raptem jacyś tacy milczący, o dziwo!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo